* Twoje imię

* Twój e-mail

Treść wiadomości

Wiadomości w formacie RSS

Extremall 2 – Twardziele pod lodem

apneus
Hubert Choma
06.02.2010

Przedstawiamy relację naszej koleżanki z FTW – Oli Sulkiewicz, która jako jedyna z Pań  zadebiutowała na tegorocznym Ekstremalu . Dla Oli były to pierwsze zawody w życiu .

Nie mam pojęcia, co lub kto podkusił mnie, żeby wpisać się na listę startową.. Extremall 2, 30 stycznia 2010..jezioro Dymno.. będzie fajnie i zimno ;)

Po kilku miesiącach treningów basenowych czas na pierwszego nura w życiu, tylko dlaczego pod lodem?? Hmm… niezły debiut.

Trzeba podjąć wyzwanie, wyjazd w piątek…teraz już nie ma odwrotu, jak coś postanowię to koniec, kropka, tak musi być!!!

Nie strugam bohaterki, byłam absolutnie przestraszona.

Oj biedni byli moi towarzysze podróży: Jarek, Andrzej i Marcin, zdecydowanie mieli prawo wyrzucić mnie z samochodu za zadawanie zbyt dużej ilości pytań i ciągłe narzekanie, że się boję. Nic więc dziwnego, że w odpowiedzi nie było pocieszenia, tylko  informacje z cyklu:

„ a co jak nie będziesz mogła wyrównać ciśnienia?? A jak się maska zaleje to co?? A że może być tak zimno, że wzięcie pełnego wdechu może być niemożliwe i że 15 metrów to duuużo dla takiego nowicjusza jak ja”. SUPER !!! nie ma to jak zgrana ekipa, na kolegów zawsze można liczyć :) .

Na miejsce dotarliśmy, jako pierwsi, szybka kolacja, wyprawa nad jezioro, przyjazd Irka, Cetiego, Radka i Michała z Anią (uff…jest jakaś kobieta). Wszyscy spokojni i uśmiechnięci, chyba tylko ja obgryzam paznokcie z nerwów.

No i nadszedł długo oczekiwany dzień…

O dziwo dobrze mi się spało i wstałam na śniadanie o 9 ;) sukces!! Nie zaspałam.

Kilka kwestii organizacyjnych: głębokość 12 metrów, czas od zanurzenia do wynurzenia i rozpoczęcia STA 2:30, 1 pkt. karny za każdy nieosiągnięty metr, czas mierzą Andrzej oraz Michał i XXX z Torunia – chłopaki dzięki za pomoc:) Start pierwszego zawodnika w samo południe, kolejne starty co 10 minut.

CZŁOWIEKU CHCESZ MIEĆ PRZERĘBEL TO IDŹ I ODŚNIEŻ JEZIORO:)


Nie ma rady, trzeba działać. Jeśli kibicowanie można uznać za pomoc to bardzo pomogłam.

Ceti- zdecydowany lider w dyscyplinie odśnieżania na czas!! Docieramy do miejsca przeznaczenia, to tu ma być przerębel (niby niedaleko, ale wyprawa trwała troszkę).

Kto by się spodziewał, że o tej porze roku będzie tyle śniegu, niestety nie wszyscy mieli super extra nieprzemakalne buty. Piła poszła w ruch za sprawą Michała z bazy nurkowej Aquarius. Pierwsze cięcie… Chwile później wszyscy stoimy po kostki w wodzie i tu kolejne zaskoczenie… w jeziorze jest tyle wody??!!

Nawet ultra nieprzemakalne buty Jarka mu nie pomogły, woda wlewała się do nich od góry..

Cudownie…zaczyna się robić extremalnie… Chyba o to chodziło?! Jeszcze kilka technicznych czynności, piramidka, lina itp. GOTOWE!!!

Zmagania z odśnieżaniem jeziora zajęły tyle czasu, że start przesunęliśmy o godzinę. Jeśli ktoś się chce wycofać ma jeszcze czas na ucieczkę…

Żeby nie myśleć o tym co mnie czeka, idę napić się herbaty, słowa otuchy od Roberta, rozmowa o treningach z chłopakami z Torunia. Jest miło i wesoło… do czasu… mój extremalny entuzjazm przeradza się w extremalny strach… oł jeee… chyba czas na chillout w pokoju, bo już „od rzeczy gadam”..

Pianka, pas balastowy, maska… Cała reszta… Idę spacerowym tempem nad przerębel… Jedna myśl… Chce zanurkować, ale nie muszę. Zawsze mogę zrezygnować.

Pierwszy startował Radek – Prezes daje przykład i przełamuje lody. .

W chwili, gdy docieram na miejsce, on jest już po próbie i leży wyluzowany w kałuży obok przerębla. Przyznaję, że to był pocieszający obrazek. Najwyraźniej Woda nie może być aż tak  zimna…

W przeręble już siedzi Michał, relaks na jego twarzy, czyli naprawdę dramatu nie ma. Official top, nurek i po 2: 47 Michał pokazuje znak  OK.  Jest pierwszy, wyprzedził Radka, który skończył próbę z wynikiem 2:32. Ja w popłochu staram się nie zapomnieć o podstawowych sprzętach. W rezultacie tylko komputer został w kurtce. 2 minuty do startu, a ja dopiero do wody wchodzę (nawet nie miałam czasu, żeby się rozmyślić).

Pierwszy kontakt z wodą… Brrrr… Kto siedział w wodzie o temp. 0 stopni, ten wie jakimi słowami można wyrazić to uczucie ( niestety regulamin zabrania mi przytoczyć tą barwną sentencje).

Free Immersion (FIM) z głową do góry.

Tu pragnę zaznaczyć, że jestem zwolenniczką metody FIM w połączeniu z podwodną jazdą na rowerze, kto widział ten wie o co chodzi (patrz film).

Adrenalina silnie mnie znieczuliła, zimna nie czuję, a pianka zalała się zimną wodą  zaraz po wejściu do wody. Wyrównanie ciśnienia idzie gładko, raz, drugi, czuje że cała próba jest chaotyczna, ale co tam. Free fall… i jestem za głęboko, nie mogę wyrównać ciśnienia. A TO DOPIERO POŁOWA DROGI!!! Wracam o kilka metrów, może jeszcze się uda wyrównać… nic z tego trzeba wracać.

Przy powierzchni symboliczna statyka, procedura powierzchniowa, jestem OK i pytanie: „Olka a gdzie plakietka??”. NIE MAM!! ZAWRÓCIŁAM W POŁOWIE DROGI!!  Po sprawdzeniu głębokości na komputerze i relacji Jarka, który widział moją próbę na żywo, okazało się, że talerzyk miałam pod stopą. Wystarczyło spojrzeć w dół… Dlaczego nie spojrzałam? Nie wiem i błagam o niezadawanie tego pytania:) . To, co wg mojego odczucia było 6 metrem, okazało się być 11. Nie ma czasu na użalanie się nad sobą, bo trzeba zwolnić miejsce w przeręblu.

Marcin już się szykuje do wejścia do wody. Pełne opanowanie sytuacji, pozazdrościć. Bez problemu uzyskuje wyznaczoną głębokość, statyka przy powierzchni; oj nie ma litości woda jest tak zimna, że Marcin odpuszcza przy 1:32. Wiem, że nie będzie zadowolony ze swojej próby.

Robert szykował się dość długo, próbny nurek i oswojenie z temperaturą wody, luzik, pewnie nurkuje pod lodem codziennie i tak od niechcenia zrobił 3:12.

Jako ostatni do próby podchodzi Irek – czarny koń zawodów. Nikt nie wie, na co go stać, a takich lubimy najbardziej:). Jako jedyny zawodnik wykonał klasyczne FIM głową w toń…(szacun) Nurek, powrót, statyka… statyka…statyka… i BO. Irek zadbał o to, żeby wrażeń nam nie zabrakło. Jaro wyrzuca go z wody, chłopaki z Torunia z poświęceniem włażą w butach do wody… no extremal. Po kilku chwilach sytuacja jest opanowana.

Muszę przyznać, że pomimo zdenerwowania, to co udało mi się zarejestrować tam na dole… ojjj bezcenne… widoczność świetna przerębel od dołu wygląda zdecydowanie lepiej, niech żałują ci, co nie przyjechali.

Wieczorem rozdanie dyplomów i tajemniczych kopert-nagród.

1)      Robert Cetler

2)      Michał Mrozowski

3)      Radek Gaca

4)      Marcin Niedzielski

5)      Ola Sulkiewicz

6)      Irek Poniedziałek

Gratulacje dla wszystkich zawodników.  Jeszcze większe gratulacje i podziękowania dla Jarka, Andrzeja i Chłopaków z Torunia, i dla Ani za wsparcie;)

NIEDZIELA – DZIEŃ ANDRZEJA

Tego dnia nasz kolega z FTW miał bić rekord w konkurencji dynamiki pod lodem .

Andrzej mówił, że jest spokojny, ale łatwo to można było sprawdzić zadając krótkie pytanie :

„Andrzej ile dziś deklarujesz ??” Tego nawet On nie wie.

Andrzej…Gwiazda dnia.

Radek i Ceti z poświęceniem, przy użyciu toporków, wyrąbali kontrolny przerębel na 50 metrze, kolejny jest na 70.. Wystarczy teraz przeciągnąć linę pod lodem i prawie gotowe.

Jak wiadomo + prawie robi wielką różnicę. W tej temperaturze wszystko zamarza -10 na powierzchni.. brrr

Niestety liny nie da się przeciągnąć pod lodem, sprzęt odmawia posłuszeństwa…to nie tak miało być !!!

Próba Andrzeja odwołana ze względów bezpieczeństwa nie tylko Andrzeja ale nurków sprzętowych tj. Jarka.. Mogę się tylko domyślać, jak bardzo był rozczarowany!  To po prostu nie był ten dzień, jeszcze będzie okazja.

Symboliczny nurek, w moim wypadku bardzo symboliczny, bo wlazłam i wylazłam z wody. Zbiórka sprzętu, obiad, pakowanie, pożegnanie i obietnica spotkania na kolejnych zawodach,

i jazda do domu.

MOJA OCENA WYJAZDU

OŚRODEK BOBO: 5 * (miałam wannę z hydromasażem)

WRAŻENIA SPOD WODY: 10* (bezcenne sekundy pod wodą, szkoda że tylko sekundy)

ATMOSFERA: 50* (proszę o takie zloty częściej)

Może grupa nie była liczna, ale towarzystwo doborowe

ZEBRANE DOŚWIADCZENIA: 500* (doliczam do tego cenne rady kolegów)

NAJBARDZIEJ EFEKTOWNE NURKOWANIE: Irek

OPOWIEŚĆ WYJADU: porachunki legnicko-jaworskie

TEKST WYJAZDU: Andrzej ile deklarujesz na swoją próbę??

CYKOR WYJAZDU: Ja.

Komu się nie chciało przyjechać niech żałuje, kto chciał a nie mógł niech szykuje się na, EXTREMALL 3, bo warto !!!

Pozdrawiam Ola Sulkiewicz

Komentuj

*Twoje imię

*Twój e-mail (pozostanie prywatny)

www

Dowiedz się więcej o Freediving Team Warszawa.

SHARKWATER