Moje pierwsze zawody i odkrycie fenomenu bycia Free
Zapraszamy do relacji z zawodów basenowych, które odbyły się 4-5 grudnia 2010r tym razem na Śląsku. Relację napisała nasza nowa koleżanka z FTW Emilia Biała, która wraz z Katarzyną Talagą niedawno dołączyły do naszego zespołu i debiutowały po raz pierwszy na zawodach. Te zawody różniły się od poprzednich wyjątkowo dużą frekwencją płci pięknej, która mocno zaakcentowała swoją obecność potwierdzając to świetnymi wynikami.
Poniżej relacja Emilii .
Choć minął już tydzień od Barbórkowego Pucharu Śląska we Freedivingu w Rybniku, to emocje nadal bardzo żywe! Zawody odbyły się 4-5 grudnia 2010 tym razem na Śląsku. Oczywiście nie mogło tam zabraknąć – choć nie w pełnym składzie, ale za to z debiutantami – warszawskiej ekipy! Organizacją zawodów z wielkim powodzeniem zajęło się Stowarzyszenie Freediving Poland z Radkiem Gacą na czele. Zawody odbyły się w nowej, nie praktykowanej dotychczas w Polsce klasyfikacji: nie tylko jak dotychczas indywidualnej, ale również i drużynowej. Taka formuła zawodów miała na celu promowanie freedivingu wśród kobiet, dlatego każda drużyna składająca się z 3 osób, w swym gronie powinna była mieć co najmniej jedną freediverkę. Póki co, proporcje zawodników i zawodniczek kształtowały się na poziomie 3:1.
Podobnie jak ostatnie zawody organizowane w marcu 2010 w Józefowie, te Barbórkowe również przyciągnęły zawodników spoza Polski. Pojawiła się bardzo silna ekipa z Chorwacji, i Niemiec, był również zawodnik z Ukrainy. Niestety śnieżyca i mróz uniemożliwiły dotarcie do Rybnika ekipom z Czech i Austrii oraz zawodnikom z Grecji, którzy wcześniej zadeklarowali swoją obecność.
Zawody odbywały się w 3 konkurencjach: statyka (STA), dynamika w płetwach (DYN) – obie dyscypliny rozgrywane w sobotę oraz w niedzielę dynamika bez płetw (DNF).
Dla mnie – ponieważ freediving dopiero poznaję i trenuję od niedawna – wszystko było dość nowe i chłonęłam atmosferę zawodów z wielkim zaciekawieniem. Takie też było moje zamierzenie – obserwacja na czym właściwie one polegają i w jaki sposób przygotowują się i jak startują zawodnicy. W rezultacie jednak, trochę dzięki podstępowi i namowom teamowych dziewczyn, które zadeklarowały mój udział – Oli Sulkiewicz i Kasi Talagi postanowiłam wystartować. Założenie: żadnej presji, jedynie „feel free”. Wskazówki Oli „pływamy tak, żeby sprawiało nam to przyjemność” przekonały mnie ostatecznie. Kasia, podobnie jak ja również była debiutantką na zawodach i jest „nowym nabytkiem” FTW, a już osiąga świetne wyniki!
W zawodach wzięło udział kilka drużyn. W relacji w większości skupię się na zawodnikach z naszej warszawskiej sekcji. Startowaliśmy w 3 drużynach w następującym składzie:
- Freediving Team Warsaw (FTW): od lewej str. Bartek Janiszewski, Kasia Talaga i Marcin Niedzielski,
- Sexy Flexy Jana Strain Fan Club: Michał Mrozowski, Ola Sulkiewicz, i Mateusz Malina (na co dzień trenuje w Krakowie),
- oraz na dowód jedności wśród freediverów – dołączyłam do drużyny Wojtka Marcisza i Maćka Muszyńskiego Freediving Kraków.
Do statyki startowaliśmy kolejno, wedle zadeklarowanych wcześniej czasów. Dla mnie to znów obszar, który „zgłębiam”, i w którym nie znam do końca moich możliwości. Zadeklarowałam 1 minutę startując równolegle z Olą. Trochę przegapiłam czas na przygotowanie i od razu, po jednej tylko próbie rozgrzewkowej, nieco spięta kładę głowę na wodzie. Dokładnie pamiętam, jak od razu zsunął mi się pożyczony od Kasi klip na nos, „dudnienie” serca przez pierwszą minutę i wczesne kontrakcje. Tłumaczę sobie, że to dobrze, bo „ wcześnie uruchamia się odruch nurkowy”, że muszę się rozluźnić, by nie marnować tlenu; i że mój mózg ma się całkiem dobrze i nie zabijam komórek mózgowych! ;) Nie było ważne, ile czasu już upłynęło, odliczałam sekwencje po 10 sekund. No tak, pora się wynurzyć, ale jaka jest kolejność procedury? Muszę pomyśleć…;) Słyszę głos „wyciągaj ją!” kierowany do asekurującego mnie Wojtka Marcisza. Trochę mnie to rozzłościło i zamiast sygnału potwierdzającego, że wszystko OK palcem wskazującym miałam ochotę pokazać.. inny palec ;) To była dla mnie próba wiary we własne możliwości. Uwierzyłam. I oto mój życiowy wynik: 4:18. Jak na 3- cią w życiu próbę statyki, to całkiem nieźle :) !
Najlepszy wynik osiągnęła faworytka zawodów Dajana Zoretic – 5:20.
W statyce mężczyzn wyniki były imponujące – zwyciężył Goran Colak z rezultatem 8:02. Dobrze pamiętam czas „występu” Mateusza Maliny i Michała Mrozowskiego – nagrywając film wideo, bałam się, że wyczerpie mi się bateria w kamerze! Chłopaków asekurowała Ola, wykonując uzgodnione wcześniej procedury – zdjęcie kaptura Mateuszowi, odliczanie czasu we wskazanych przez chłopaków momentach.
Michał i Mateusz, podobnie jak startujący nieco wcześniej Bartek i Marcin dostali białe kartki. Szczególnie Marcin pilnował się przy prawidłowym wykonaniu procedury, mając doświadczenia „czerwonej kartki” przy okazji poprzednich zawodów. Teraz bardzo wyraźnie oddzielał wszystkie znaki.
Po statyce było trochę czasu na odpoczynek. Basen zamienił się w noclegownię. Sposoby na relaks podobne – spanie, delikatne rozciąganie mięśni, słuchanie muzyki, herbata z miodem, jeszcze inni zupka ;)
Tempo znów się spowolniło. Puls też powinien. Teoretycznie. Emocji jednak nie dało się tak łatwo opanować.
Po chwili relaksu nowe wyzwanie: dynamika w płetwach. W naszej ekipie żadnych czerwonych kartek i świetny wynik Kasi – pierwszy występ na zawodach, niewiele treningów i 100 m w płetwach. Kasia ma potencjał!
Oczywiście naszą liderką była Ola ze swoimi 113 metrami. Szkoda, że mały błąd przy odbiciu pozbawił ją 5 punktów. Ola nie miała łatwego zadania ze względu na zadeklarowane wyniki. Tak wysoko jak jej możliwości, tak wysoko miała postawioną poprzeczkę. Ekipa się nie zawiodła. Bardzo ładnie popłynął w monopłetwie Marcin Niedzielski. Spokojnie, z koncentracją, na pełnym luzie popłynął 116 metrów!
Tuż za Marcinem startował Bartek Janiszewski. Mimo dużej przerwy w treningach i w zasadzie braku przygotowań do zawodów wykonał „czystą” setkę żałując później, że nie podjął się odbicia od kolejnej ściany.
Jako ciekawostkę – ci którzy trochę znają już Michała nie zdziwią się wcale – podam, że nasz teamowy kolega nie przełamał swoich oporów co do czegokolwiek na stopach i DYN też popłynął na bosaka z miłym dla oka wynikiem 150 m. Warto wspomnieć o dobrym wyniku Roberta Cetlera 175 m, który depcze po piętach Goranowi Colakowi. Co prawda nie był on taki jak w Józefowie (200m) gdzie Ceti ustanowił rekord w DYN, jednakże Robert zaskoczy wszystkich w DNF. Dynamika w wykonaniu Gorana i jego bezproblemowe 200 m była niewątpliwe wisienką na torcie wieńczącą piękny sobotni dzień zawodów.
Nie tyle samo 200 metrów ale pozdrowienie, które wykonał do kamerzysty pod wodą na koniec występu wzbudziło falę emocji! Ten człowiek chyba urodził się w wodzie i wyglądało na to, że czuje się w niej tak samo dobrze jak na powierzchni! Można by się zastanawiać, czy nie wykształcił sobie skrzeli…
Kolejny dzień zmagań freediverów – niedziela odbył się pod znakiem DNF i kilku niewątpliwych spektakli, jakie zafundowali nam mężczyźni. Po pierwsze: Robert Cetler bez większego trudu ustanowił nowy rekord Polski: 163 m, tym samym stawiając poprzeczkę startującym tuż po nim Mateuszowi Malinie i Michałowi Mrozowskiemu. Ci dwaj, płynęli w tym samym czasie na równoległych torach. Zbieg okoliczności? Emocje były ogromne! Michał dzielnie bronił swojego tytułu. Czy padnie nowy rekord? Michał płynął nieco wolniej od Mateusza, obaj zbliżali się do 160 m! Pierwszy, na 161 m wynurzył się Michał, ale tracąc koordynację zaliczył dość widowiskowy blackout. Mateusz, pojawił się na 166 m, jednak dwukrotnie pokazał znak „I am OK.”, zanurzył też drogi oddechowe w trakcie procedury. Chwila napięcia. Spojrzenia z jednego toru na drugi. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje…..Werdykt sędziów: dwie czerwone karki! Próby niezaliczone. Jakaż szkoda! Znacznie zaniżyło to wyniki klasyfikacji generalnej!
W DNF świetnie technicznie popłynął natomiast Bartek. Podczas występu Bartka na powierzchni słychać było komentarze, że elegancja i symetria ruchów Bartka bez dwóch zdań robi wrażenie. Bartek i Marcin dogadali się chyba w metrażu, bo zrobili prawie ten sam wynik z różnica 1 metra na korzyść Marcina :)
W klasyfikacji ogólnej, Goran Colak był zwycięzcą, ale myślę, że nie może spać spokojnie, bowiem „nasi” chłopcy depczą mu po piętach! W drużynowej team Sexi Flexi zajął 3 miejsce, FTW miejsce 4, a nasz krakowsko-warszawski zespół 9.
Spójrzcie tylko na rezultaty:
http://rybnik.free-diving.pl/international-silesian-freediving-cup-results.xls
Wszystko co dobre, szybko się kończy…i tak niedzielnym popołudniem wszyscy ruszyli w drogę powrotną na „swoje” baseny, szlifować formę na marcowe Mistrzostwa Polski we Wrocławiu. Wcześniej jednak były miłe chwile wręczenia nagród, oklaski, wspólne zdjęcia i serdeczne pożegnania.
Wiem jednak, że wielu freediverów będzie płynąć coraz to dalej i dalej, by czuć się „free”, niekoniecznie mając chęć na rywalizację. Wielu winnych, jak ja, mają jeszcze długą drogę przed sobą, aby pracować nad techniką i wytrzymałością. Dla mnie, zawody były przede wszystkim przekroczeniem własnych barier. Ale rozbudziły też apetyt na to, by je przesuwać.
Rewelacyjna atmosfera, świetna organizacja; wszystko dopięte na ostatni guzik, niezapomniane wspomnienia, czysta woda. A przede wszystkim szansa na poczucie „free”. Czegoż więcej można sobie życzyć?
Emilia Biała















Brawo Emilia! ,piekna robota :)
Fajna relacja !
Na potwierdzenie relacji jedyne co mogę dodać, to to, że klasyfikacja drużynowa rzeczywiście przyniosła dużo nowych emocji no i kolorytu pod i nad wodą. Radek – Więcej takich zawodów!!
Do zobaczenia we Wrocławiu :))
Również chciałbym pogratulować Emili za konsekwencje w działaniu, oraz super relację. Od ostatnich zawodów basenowych, które odbyły się w marcu b.r. mineło mało czasu , pamiętam jak pisałem relację w której to zamieściłem takie zdanie:
„Szkoda tylko, że Polskę reprezentowała tylko Ola . Czyżby w naszym pięknym kraju nie było freedivierek ?”
Teraz mogę powiedzieć z dumą, że szybko doczekałem się tego czasu gdzie na zawodach startuje więcej niż jedna lub dwie kobiety.
Tak trzymać !
Emilka! Relacja the best :)) Jesteś świetna :) Czytając przenoszę się w czasie i jestem tam z Wami znowu :) Super robota!
Rozczuliliście mnie tymi komentarzami:))) Bardzo za nie wszystkie dziękuję!
Emilia relacja super !!!
Nic dodać nic ująć tylko żałować że nie mogłem tam być.